środa, 9 marca 2016

po raz trzeci!

Już (albo dopiero) po raz trzeci udało mi się uczestniczyć w tak cudownym wydarzeniu jakim jest koncert grupy LemON! Mimo że po raz pierwszy odbywało się to w zamkniętym pomieszczeniu, muszę powiedzieć, że nie widzę w żadnym wypadku różnicy w atmosferze panującej podczas występu chłopaków czy to klubie czy w plenerze. Tym razem nie będę się już powtarzać opisując koncert bo emocje były identyczne jak za pierwszym i drugim razem. Głos Igora, jego uśmiech, kontakt z fanami, dźwięki wydobywane przez pozostałych chłopaków z zespołu, to wszystko było idealne w każdym calu. Dosłownie! Mega uwielbiam tych ludzi i ich pozytywną energię. Żadne filmiki z koncertów czy wykonów chłopaków nie oddają tego co czuje się stojąc zaledwie dwa metry od nich i słysząc tę muzykę na żywo! Jak tylko o tym myślę to mam ciarki. Już nie mogę się doczekać kolejnych koncertów. Jak to napisał Piotrek- sztos, sztos, sztos!


 
support- SEN

 



3

środa, 2 marca 2016

luty- snapchat


tłusty czwartek


impreza ostatkowo-walentynkowa


kebsy   /  widok z pomieszczenia z najdziwniejszą atmosferą ever   /  polecam!


#selfie


pomagamy!!!


nails


>.<


shopping with siblings


walentynki 


lubię takie prezenty od Pana Listonosza (:


romantycznie


#fit


titanic ;'( / idealna ja  /  taki ceres


to ja poproszę już wiosnę!


my everything


koncert Dawida- relacja w poprzednim poście



takiego mam zdolnego chłopaka


0

wtorek, 23 lutego 2016

Dawid Kwiatkowski z mojego punktu widzenia

Kwiatonators nie jestem. Przyznam się bez bicia. A na koncert pojechałam. Nikt nie powiedział, że nie mogę to pojechałam. I powiedzieć Wam coś? Nie żałuję.
Dawid Kwiatkowski, 20-letni piosenkarz z Gorzowa Wielkopolskiego. Swoje pierwsze kroki z muzyką stawiał na youtube za czasów photobloga (taaak, pierwszy raz zobaczyłam go właśnie na pb). Na facebooku śledzi go ponad 300K osób, w tym ja. Tyle wiem. No może znam jeszcze imiona jego rodziców, braci, psa, kojarzę niektórych znajomych i wiem dokładnie kiedy ma urodziny. Nie wiem za to jaki kolor lubi czy jaki rodzaj sushi jest jego ulubionym, co pewnie obudzona o 3 w nocy każda z kwiatonators powiedziałaby bez zająknięcia. Szczerze mówiąc na początku za Dawidem nie przepadałam, chociaż nie powiem, bo niektóre jego piosenki przewijały się przez moje playlisty na telefonie. Wraz z kolejnymi płytami (i tu wiem że są 3 + jedna akustycznie) widać było olbrzymią zmianę w muzyce Dejwa, porównując np. "Biegnijmy" z pierwszej płyty a "Droga" z ostatniej. Już po ukazaniu drugiej płyty miałam ochotę pojawić się na jego koncercie- już wtedy mnie do siebie przekonał. Ale jakoś się nie złożyło. Nie tym razem. Jak już kilkakrotnie wspominałam na blogu, 2016 rok to rok koncertów. Już za niecałe 2 tygodnie następny- tym razem mój best LemON!
Dlatego jak tylko przydarzyła się okazja, razem z Karolem i Justinem weszłyśmy w posiadanie biletów na koncert Dawida w Krakowie! 


20 luty 2016- dzień koncertu. Po tym jak okazało się, że mamy problem z kartą zamawiając ubera niezbędny okazał się google maps i aplikacja jakdojadę. Przed klubem zjawiłyśmy się przed 18. Na miejscu masa ludzi, głównie płci żeńskiej, nie zabrakło też kilku rodziców i dzielnego ochroniarza. Właśnie tego się trochę obawiałam. Słyszałam mnóstwo negatywnych komentarzy odnośnie fanek Dawida, oglądałam nawet filmik jak traktują siebie wzajemnie popychając się i o ile się nie mylę jedna miała coś z żebrem? A od jednej z kwiatonators dowiedziałam się, że dziewczynie na koncercie wybito zęba, więc sami widzicie, że miałam czego się obawiać, nie wiedziałam co tam zastanę. Wiedziałam jedno, chcę wrócić do domu cała i zdrowa. Ale po kolei. Stojąc w ogromnej kolejce przed kwadratem marzyłam tylko o tym aby znaleźć się w środku. Nie było to jednak możliwe, no może nie w takim czasie w jakim bym chciała. Znalazło się kilka(naście) dziewczyn, które za wszelką cenę chciały wejść jako pierwsze, przez co dzielny pan ochroniarz nie miał siły utrzymać nawet drzwi i je uspokoić. Pomyśleć, że te kilka osób tak psuje "reputację" całej grupy kwiatonators. Na szczęście większość z osób przebywających przed klubem była "normalna". Samego koncertu opisywać nie będę, bo na dole macie parę filmików. Ale koncert to było naprawdę coś, mega mi się podobało i co do Dawida- mega spoko koleś. Sztos totalny!!! Jedno co nie dawało mi spokoju to pieczątki, dzięki którym można było wygrać spotkanie z Dejwem po koncercie, a my o niczym takim nie miałyśmy pojęcia jako nie-kwiatonators. Następnym razem już będziemy wiedzieć. Mam nadzieję, że do zobaczenia za rok :)! 



 
tak, to coś z balonem po lewej to ja ;-;
1
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.