Pokazywanie postów oznaczonych etykietą friends. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą friends. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 maja 2016

together again

O grupach, do których należę nie wspominałam tu dość długo. I to nie przez problem z czasem, który ostatnio pojawia się w każdym poście, ale przez to, że grupy te praktycznie przestały istnieć. Trochę to smutne, ale smutniejsze jest to, że z osobami poznanymi na tych grupach nie widziałam się aż rok! Same byłyśmy w szoku jak to do nas dotarło. Ale lepiej późno niż wcale. Dwa tygodnie temu w niedzielę pojechałyśmy z Karoliną do Krakowa, gdzie już  na dworcu stałyśmy wtulone w Martynę! Nie zastanawiałyśmy się długo co będzie następnym celem naszej "wycieczki"- Kładka Ojca Bernatka! Najcudowniejsze miejsce w Krakowie, z tysiącem wspomnień i tysiącami kłódek, wśród których nasze. Armii. Freedomsów. Przyjaciół. Rodziny. Po powrocie z kolorowych schodów, na które też się wybrałyśmy przyjechała Nikola. Kierunek Wisła. Po tym jak pan Kapitan z jachtu stojącego przy brzegu zaproponował nam półgodzinny rejs od razu się zgodziłyśmy. Jak na taki komfort, cena była bardzo niska. A sam Kapitan prześwietny! Zostałyśmy jego aniołkami ;) Dużo śmiechu, rozmów, wspomnień- tego mi było trzeba tego dnia. Strasznie mi tego brakowała, straaaasznie. 

 

0

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

zakopane

Post pojawił się z tygodniowym opóźnieniem, za co przepraszam, ale tyle ostatnio się działo, że nie miałam czasu wpaść tu wcześniej. Do tego doszedł mój pobyt w szpitalu, co równało się z brakiem dostępu do laptopa i internetu, a co za tym idzie, post, który miał pojawić się tydzień temu, pojawił się teraz. To tak w roli wyjaśnienia.
 Ale jestem już w domu i dzisiaj przychodzę do Was z krótką relacją z Zakopanego. Nie wiem czemu, ale mimo że do stolicy Tatr mam zaledwie dwie godziny, jestem tam bardzo rzadko. Dlatego razem z Rafałem i Szymkiem postanowiliśmy wybrać się na weekend właśnie do Zakopanego. Swój wakacyjny wyjazd rozpoczęliśmy w sobotę rano. Ogromne słońce, ponad 30 stopni, korek na drodze- to nie jest idealne połączenie...zdecydowanie! Po przyjeździe na miejsce i krótkim odpoczynku w wynajętym pokoju, wybraliśmy się na Krupówki. Odległość od domku do centrum nie była duża, dlatego mogliśmy tę trasę za każdym razem pokonywać pieszo. Swoje pierwsze minuty na Krupówkach spędziliśmy w maku. Co jak co, ale po takiej podróży byliśmy mega głodni. Potem, już najedzeni, ruszyliśmy na Gubałówkę, oczywiście pociągiem a nie na nogach :). Sobotni wieczór spędziliśmy przed domkiem bez jakiejkolwiek chęci na wyjście gdzieś dalej, zbierając siły na bardzo aktywną niedzielę. Przez prawie 6 godzin zwiedzaliśmy Zakopane...na ROWERACH! A chłopcy w międzyczasie zaliczyli jeszcze park linowy. Gdy moje zmęczenie osiągnęło maxa, oddaliśmy rowery, po czym znaleźliśmy się w karczmie (?), która była ostatnim punktem naszego weekendu w górach.

0
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.